Po wysłuchaniu słów Naczelnego
„Po wysłuchaniu słów Naczelnego Wodza uprzytomniłem sobie, co następuje
1) że stoimy w obliczu gwałtownego kryzysu, obejmującego cały front naszych sił, rozciągniętych w kordon na przestrzeni dwóch z górą tysięcy kilometrów oraz wysuniętych niebacznie ku granicom państwa;
2) że co najmniej trzem armiom Rómmla, Kutrzeby i Bortnowskiego, grozi operacyjne okrążenie;
3) że biorąc pod uwagę zakłócenie mobilizacji i transportów przez lotnictwo niemieckie, wyrównanie początkowych błędów strategicznych będzie bardzo trudne lub zgoła niemożliwe;
4)że w szczególności armia „Karpaty", złożona jak do
tychczas z szeregu luźnych batalionów KOP i ON, rozrzuconych wzdłuż pogranicza Czechosłowacji i Węgier na przestrzeni 500 kilometrów, nie może zapewnić dostatecznej osłony od południa, nawet po oddaniu jej zapowiedzianych dwóch dywizji.
W ciągu całej rozmowy Marszałek robił wrażenie człowieka wstrząśniętego psychicznie, jak gdyby zdjętego przeczuciem zbliżającej się katastrofy. Z jego słów przebijało podniecenie, które starał się opanować mężnie, lecz z widocznym trudem. Zapewne, sytuacja była wysoce dramatyczna i zażegnanie jej bynajmniej nie wydawało się łatwe.“(1)
| Zdaniem natomiast sierżanta >>>>